Dom pachnący lawendą
Mój salon zmieniał się stopniowo. Gdy Rysio zaczął chodzić, zostawiał ślady rączek na ścianach. Postanowiłam obłożyć je panelami ze sklejki, łatwymi do umycia. Najpierw były w jaskrawych kolorach, ale czułam, że to nie to, i zdecydowałam się na lekko przetartą biel. Jednak w tym pomyśle wciąż brakowało „kropki nad i”. Techniką decoupage’u ozdobiłam panele wiankami z bluszczu. Dla stworzenia iluzji dodałam prawdziwe granatowe wstążeczki w marynistycznym stylu.
Źródło: Archiwum serwisu